Fokarium w Helu
Kiedy w Bałtyku zamieszkają znów całe stada fok, helskie fokarium przestanie istnieć. Ale na razie jest najbardziej atrakcyjnym miejscem na Półwyspie Helskim
Historia fokarium w Helu zaczęła się czternaście lat temu od Balbina - młodej, poranionej foki, która reszkami sił dopłynęła z wybrzeży Estonii na plażę w Juracie. Uratowali ją naukowcy ze Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Po czterech miesiącach opieki nad zwierzęciem opiekunowie musieli zdecydować o dalszych jego losach.
- Nie mogliśmy foki wypuścić, bo była już za bardzo oswojona, poza tym miała uszkodzoną płetwę i pływała tylko w jedną stronę - mówi dr Krzysztof Skóra, szef Stacji Morskiej w Helu. - Nie chcieliśmy też oddawać Balbina do zoo, bo tam nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Podczas rehabilitacji dotarłem do zaleceń konwencji helsińskiej, która zobowiązywała Polskę do ratowania fok szarych. Postanowiliśmy zmierzyć się z problemem.
Balbin zamieszkał w naprędce wybetonowanym zbiorniku po szambie, a pracownicy Stacji Morskiej zaczęli starania o budowę pierwszego w Polsce fokarium. W języku polskim nie istniało wówczas nawet takie słowo - naukowcy wymyślili je w drodze na spotkanie z helskimi radnymi.
Dziś w tym miejscu znajdują się trzy baseny, w których mieszka pięć fok: Bobas i Unda Marina, które przyjechały do nas ze Szwecji, oraz pochodzące z Estonii: Ania, Agata i Ewa. Seniorką jest Unda Marina - największa spośród helskich fok, o pięknym szarym futrze. Jej imię znaczy Morska Fala.
Głową stada jest natomiast Bubas, który przypłynął do Helu zimą ubiegłego roku ze Szwecji. Tam pod pseudonimem Nils brał udział w szwedzkim projekcie odtwarzania naturalnych kolonii fok szarych w południowej Szwecji.
Turyści mogą podglądać zwierzęta pływające pod wodą, odpocząć w kinie (w programie filmy na temat życia w Bałtyku), obejrzeć wystawy na temat bałtyckich ssaków i odwiedzić sklepik z modnymi, ekologicznymi gadżetami.
- Gdy budowaliśmy fokarium, zakładaliśmy, że odwiedzi nas 100 tysięcy osób rocznie, tymczasem jest ich aż 400 tysięcy - mówi dr Skóra. - Nie pełnimy jednak funkcji cyrku ani ogrodu zoologicznego. Fokarium to placówka naukowa, która działa na rzecz ochrony przyrody i umożliwia obserwację fok szarych.
Od pół do pięciu kilo śledzi - tyle zjada foka w ciągu jednego posiłku. W porze karmienia (o godz. 9 i 15) zazwyczaj zbiera się w fokarium sporo osób, które chcą podejrzeć, jak pożywiają się zwierzęta. Od niedawna można także obserwować ich "treningi medyczne". Odbywają się one przed karmieniem (w niektóre dni także o godz. 12).
- To zajęcia, podczas których oswajamy foki, uczymy je wykonywać polecenia po to, aby były uległe w stosunku do człowieka i dały się nam zbadać - wyjaśnia szef Stacji Morskiej.
Pracownicy muszą czasem wykazać się niezwykłymi umiejętnościami. Iwona Kuklik, zastępca szefa stacji, zasłynęła z tego, że nauczyła płakać pierwszą urodzoną w fokarium fokę. Unda Marina nie chciała się zajmować swoim pierworodnym synem Adasiem, więc kobieta schowała się za płotem, za którym znajdowała się matka z dzieckiem, i zaczęła naśladować piski młodej foki. Adaś, który je usłyszał, zaraz podchwycił.
Naukowcy zajmują się nie tylko zwierzętami żyjącymi w tutejszych basenach. Ratują wszystkie foki znalezione na polskim Wybrzeżu. Często muszą leczyć ich rany, karmić za pomocą sondy.
Gdy podczas spacerów po plaży natkniemy się na fokę szarą, możemy przypuszczać, że urodziła się ona właśnie w helskim fokarium.
Od kilku lat Stacja Morska wypuszcza na wolność osobniki, które przyszły na świat w hodowli. Dzięki przyczepionym do grzbietów ssaków nadajnikom, trasę ich wędrówek można obserwować w internecie. Jedna z helskich fok, Depka, osiedliła się już na stałe na Wybrzeżu Rewalskim w okolicach Niechorza i stała się miejscową atrakcją turystyczną - ostatnio zaprzyjaźniła się z łabędziem. Naukowcy z Helu liczą na to, że do Depki dołączą młode migrujące foki i odtworzą pierwszą kolonię na polskim Wybrzeżu.
- Pod koniec lat 80. w Bałtyku żyło około 4,5 tysiąca fok, dziś mamy ich 17,5 tysiąca - opowiada Krzysztof Skóra. - Dążymy do likwidacji fokarium. Zwierzęta mają żyć na plażach, a nie w naszych basenach.
Balbina, który był protoplastą helskiego stada, już nie zobaczymy. W lipcu ubiegłego roku jednego dnia padły dwa samce, które żyły na terenie Stacji Morskiej. Przyczyny ich zgonu badają pracownicy stacji wraz ze specjalistami od kryminologii. Pięć lat temu w tragicznych okolicznościach zginęła Krystyna. W brzuchu martwego zwierzęcia znaleziono monety, wrzucane przez turystów do basenu.
Pracownicy Stacji Morskiej w Helu przez całą dobę czekają na telefon od osób, które zaobserwowały fokę szarą. Alarmowe numery telefonów: 0 601 88 99 40, (058) 675 08 36.

Dzisiejsze wydarzenia
